Mity na temat życia za granicą

 

Życie za granicą.
Wiedeń. Prater.

Cześć dzisiaj mam dla was wpis, w którym obalę pewne mity krążące na temat życia za granicą, oraz przedstawię kilka faktów związanych z mieszkaniem na obczyźnie. Zapraszam.

Kilka słów tytułem wstępu.

Dzisiaj przedstawię wam mój, subiektywny punkt widzenia dotyczący życia za granicą. Ja, mieszkam w Austrii (Wiedeń) i mogę  ustosunkować się tylko do życia tutaj. Piszę z perspektywy osoby, która już jako dorosła zaczęła mieszkać za granicą . Myślę jednak, że mity na temat życia za granicą, które krążą w opinii publicznej dotyczą również innych krajów, gdzie mieszkają Polacy.

 

Życie za granicą, fakty i mity.

  1. Za granicę może wyjechać każdy. MIT! 

To nie prawda. Nie każdy odnajdzie się za granicą. Wyjazd za granicę na stałe wiąże się z masą wyrzeczeń, trzeba mieć twardą skórę by mieszkać poza granicami kraju. Zwłaszcza osoby silnie związane ze swoją rodziną/znajomymi znoszą bardzo źle wyprowadzkę poza granicę Polski.

2. O pracę bardzo łatwo. MIT!

Jeśli wyjeżdżamy za granicę i mamy tutaj znajomych, którzy mogą nam pomóc w załatwieniu zatrudnienia, to wtedy można powiedzieć, iż o pracę jest łatwo. Inna sprawa, gdy nie mamy nikogo i jesteśmy zdani na siebie. Ciężko jest znaleźć zatrudnienie, nie mając żadnego doświadczenia w danym kraju i dodatkowo przebywając tutaj stosunkowo krótko. Co prawda są miejsca, gdzie szybko się zatrudnimy, lecz płaca jest marna np. branża gastronomiczna.

3. Pieniądze rosną na drzewie 🙂 MIT!

Życie za granicą, zarobki za granicą

Tu tak pół żartem, pół serio. Ale w mniemaniu pewnych osób, pieniądze za granicą rosną na drzewach i nie trzeba robić wiele by je zarobić. Straszna bzdura, wręcz przeciwnie, trzeba ciężko pracować by je zarobić, nikt nie daje tutaj nic za darmo.

4. Kilkakrotnie większe zarobki niż w Polsce. MIT ale i FAKT

To prawda zarobki są dużo większe niż w Polsce (w zależności od wykonywanego zawodu), ale też koszty życia są bardzo wysokie. Czynsz, żywność, podatki. Żyjąc normalnie i nie oszczędzając nie zostaje dużo z wypłaty. Wiele osób nie dostrzega faktu, jakim są koszty utrzymania w innych krajach.

5. Wyższy standard życia. MIT i FAKT.

Ten punkt ma związek z poprzednim. Jest to prawdą, że standard życia za granicą może być wyższy od tego w Polsce. Ale jak już wyżej wspomniałam, żyjąc tutaj normalnie , wynajmując mieszkanie w dobrych warunkach, nie oszczędzają na niczym, nie zostanie nam praktycznie nic z pensji. Niczego nie będzie Ci brakowało, ale i wiele nie zostanie. Chyba,że pracujemy na wysokim stanowisku bądź prowadzimy dobrze prosperujący biznes, zarabiamy automatycznie o wiele więcej. Zwykły „zjadacz chleba”, żyje na normalnym poziomie.

6. Im dłużej jesteś na emigracji tym mniej tęsknisz za bliskimi. MIT!

Emigracja, tęsknota

Wręcz przeciwnie, im dłużej jesteśmy za granicą tym bardziej tęsknimy za domem. Im jesteśmy starsi bardziej doceniamy to, co liczy się w życiu. Zwłaszcza osoby posiadające już dzieci odczuwają to najbardziej. Ja będąc osiem lat poza krajem każdego dnia tęsknię coraz bardziej .

7. Pieniądze, „wielki świat” rekompensują rozłąkę z krajem i bliskimi. MIT!

Ja, na początku swojej przygody w Wiedniu po części tak myślałam (miałam wtedy 21 lat i pstro w głowie), że większe pieniądze, możliwość pozwolenia sobie na wszystko czego zapragnęłam (mam na myśli rzeczy materialne) jest takie wspaniałe i czyni mnie szczęśliwą, lecz życie to szybko zweryfikowało i w krótkim czasie przestało mnie to cieszyć. Żadne pieniądze, nie są w stanie zastąpić kontaktu z bliskimi osobami. Dziś jestem zdania, że lepiej jest mieć odrobinę mniej, ale być u siebie z rodziną/znajomymi.

8. Żeby dużo zarobić nie trzeba się „narobić”. MIT!

Oj trzeba i to ile. Żeby zarobić większą gotówkę i ją odłożyć np. na inwestycję czy dom/mieszkanie w Polsce, trzeba bardzo dużo i ciężko pracować. Znam przypadki, gdzie ludzie pracują po 11/12 godzin codziennie. Na nic sobie nie pozwalając, mieszkają w fatalnych warunkach, często w kilkoro w jednym pokoju. Widzą swoją rodzinę raz na miesiąc lub rzadziej. Tak, po kilku latach mają piękne domy, samochody w Polsce, ale czy warto, aż tak się poświęcać?

9. Lepsze perspektywy dla dzieci. MIT! i po części FAKT

Może kiedyś tak było. Dzisiaj jest już inaczej, gdyż w po pierwsze w Polsce są również coraz lepsze szkoły a po drugie tutaj, żeby wysłać dziecko do lepszej szkoły też trzeba zapłacić wcale nie mało. Tutejsze szkoły są pełne obcokrajowców co jest plusem i minusem. To co się słyszy na ten tutejszych szkół, to jakaś tragedia. Dzieci z innych kultur są wychowywane zupełnie inaczej, często według innych wartości lub czasem bez żadnych, nasze dziecko uczęszczając do takiej szkoły nasiąka pewnymi zachowaniami najczęściej tymi negatywnymi.*  Oczywiście dziecko uczy się również obcować z różnorodnością, uczy się tolerancji a to jest ogromny plus. Kolejnym plusem dla dzieci jest na pewno dwujęzyczność. Dziecko dorastające w obcym języku uczy się automatycznie dwóch języków od małego, co profituje w życiu dorosłym. Lecz czy perspektywy tutaj są lepsze hmm… różnie to bywa, poziom w szkołach jest niższy od poziomu w Polsce. Pewnie zależy to od szkoły, ale w większości poziom nauczania nie jest zbyt wysoki.

*Tutaj absolutnie nie chcę twierdzić, że dzieci z innych kultur są złe. W każdej narodowości znajdą się dzieci, które źle wpływają na inne. Ja, pracując w sektorze socjalnym mam na co dzień kontakt z dziećmi i widzę jak to wszystko wygląda. Dużo jednak zależy od wychowania.

10. Kiedyś się zasymilujesz i będziesz się czuł jak u siebie. MIT!

Według mnie nigdy, nie będziemy się czuli za granicą jak u siebie nie ma takich szans. A dlaczego? Bo nie jesteśmy u siebie,  nawet jeśli przyjmiemy obywatelstwo danego kraju, ciągle będziemy Polakami. I choćby nie wiem co, jakaś cząstka polskości zawsze będzie w  nas, zawsze będzie nam brakowało czegoś polskiego i uczucie tęsknoty za krajem i bliskimi będzie nam niezmiennie towarzyszyć.

11. Za granicą ludzie są bardziej tolerancyjni. MIT!

Życie za granicą, tolerancja

Tak jest wiele osób tolerancyjnych, ale wystarczy pojechać kilka kilometrów poza miasto i tolerancja maleje. Wszędzie mieszkają tylko ludzie,tak jaki i w Polsce są miejsca, gdzie ludzie są bardziej i mniej tolerancyjni, tak samo jest za granicą.

12. Od rodaka za granicą trzeba się trzymać jak najdalej! MIT!

O tym pisałam już w wpisie na temat Polaków, mieszkających za granicą, a tutaj napiszę jeszcze raz. To nie prawda, czasy się troszkę zmieniły i za granicą można spotkać wspaniałych ludzi. Wiadome, można trafić na kogoś, kto chce nam zaszkodzić, lub życzy nam źle, ale takie osoby można spotkać wszędzie. Ja jestem zdania, że Polacy na obczyźnie również potrafią się wspierać i sobie pomagać .

 

A co Wy o tym myślicie, macie podobne zdanie? Ciekawa jestem jaki stosunek do moich wypowiedzi na ten temat mają osoby mieszkające np. w Anglii czy Irlandii. Bo jak to często bywa zdania lubią być podzielone 🙂

 

Dziękuje wszystkim za uwagę

i pozdrawiam

Kasia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Related Post

16 myśli na temat “Mity na temat życia za granicą”

  1. Cześć Kasiu uważam że ciekawe tematy poruszasz , nawet spodobały mi się chociaż nie podzielam do końca twojej opinii. Faktem jest z pewnością że nie ważne ile lat się jest za granicą , napewno tęsknić będzie się zawsze za własnym kątem w Polsce za rodziną i przyjaciółmi. Żadko wydaje mi się ktoś stwierdza że go do Polski nie ciągnie i nie ma tam co szukać (chociażby moja córka ktura jest jeszcze młoda przyjechała tu mając 12 lat , a jesteśmy w Wiedniu 9 lat nie długo będzie ) tak młodych ludzi pociąga : swoboda , wielki świat, inne życie – ponieważ nic za sobą w Polsce nie zostawili, inna sprawa jest z nieco starszymi osobami, gdzie życie bez bliskich przyjaciół i polskiego powietrza potrafi męczyć. Lepsze pieniądze, duzo wyższe zarobki dobra praca – oczym my mówimy , jeżeli ktoś przyjechał do tego kraju bardzo dawno temu i wkręcić się na dobre stanowisko (lub pomogli mu znajomi ) to i dziś lepiej zarabia i vos z tego ma – może dobie na wiele więcej pozwolić , jeżeli jednak ktoś jest niezbyt długo i ma jakąś tam pracę (zwykłego zjadacza chleba – jak to ujełaś ) to nie ukrywajmy ale ”klepie biedę ” bo jak można mówić o normalnym życiu jeżeli się np.zarabia 1200-1300 E i np za mieszkanie płacąc 600-800 E , (będąc np samym ) marne szanse na normalne życie , bo nie tylko mieszkanie do opłaty zostaje. … napewno jest dużo łatwiej ludziom ew dwoje, wszyscy twierdzą że tak słodko jest za granicą – bo poprostu wielu z nas wstydzi die przyznać do tego że klepie biedę ( to są faktycznie przedawnione stereotypy które zostały jeszcze w wiwlu głowach ze za granicą jest fajnie ) ludzie !!! Dziś już i w Polsce zarabia się przeciętnie 1000 E , a w bardziej gospodarczo rozwiniętych miastach i więcej , więc nie koniecznie trzeba wyjeżdżać za granicę żeby w miarę żyć – znam osobiście przypadki i to nie w bardzo dobrze rozwinięty gospod.miescie gdzie oboje małżonków ma razem 5-6 000 zł całkiem nieźle co ? I za mieszkanie płaci się 300- 500 zł. Ogulnie uważam że zagranica w obecnych czasach to nic dobrego szkoły , pardą – porażka i prymityw więcej złego niż dobrego ( mam na myśli zróżnicowanie kulturowe i problemy) , zaniżony poziom nauczania (Austriacy nie dadzą sobie tego wytłumaczyć ) lepsze szkoły -ciężko się dostać . Fajne jest może to że dużo firmy płacą za dokształcania rozwijanie się w zawodzie , czego w Polsce brakuje (no może nie do konca) czego nie można też zażucić Austrii – dobrej , sprawniejszej opieki medycznej i dbanie o starość . To mi się najbardziej podoba . Poza tym osobiście mogę oznajmić ze nie wszystko jest takie woooooooł i nie jest słodkie życie w obcym kraju jeżeli nawet będzie się dobrze traktowany (powierzchownie ) – zawsze będzie die tylko obcokrajowcem – tak niestety nas postrzegają . Moje odczucia jako cudzoziemca łatwo jest wywnioskować , tak nie jestem zachwycona bo wcale gożej w Polsce żyłam nie brakowało mi przysłowiowego chleba – poprostu głupota kturej nie mogę sobie jeszcze wydarować, a w kturymś momencie najzwyczajniej nie łatwo cofnąć chociażby ze względu na pracę i nie najmłodszy już wiek.
    Śmieszy mnie jeszcze fakt ze ludzie twierdzą oder twierdzi ze nie trzeba się narobić , żeby zarobić – bezsenns (tak jeżeli odrazu na wstępie dostaje się stanowisko prezesa firmy 😂😂😂

    1. Dziękuję Ci Beato za Twój wyczerpujący komentarz, zgadzam się z Tobą,w wielu aspektach. Każdego sytuacja jest inna i osoby tutaj urodzone czy też te,które są za granicą od np. 20 lat mają inne podejście do tematu.Pozdrawiam 😊

    2. Twoja opinie jest wysłana z palca gdzie w polscelu są mieszkania po 300-500 zł. Bo ja place bardzo mało a place 900 plus opłaty. Druga sprawa gdzie w Polsce jest przeciętnie juz 1000 euro? Przeciętna wypłata to ta najniższa i to około 2100 brutto czyli 1600 na rękę.

  2. Nie wiem co pijesz. Ale napisałaś takie rpierdoly że asz mi się śmiać chce. Odpisałaś swoje przykre życie i tył.

    Każdy ma inne podejście do pracy życia rodziny. Moim zdaniem władzając wszystkich do jednego wora to jest w tym przypadku dużym błędem.

    Co do mitowania i faktowania to mało widziałaś mało wiesz.

    Polak Polakowi wilkiem. i wiele jeszcze mógł bym przytoczyć.

    1. Ja nie opisałam swojego życia tylko to co widzę i obserwuję. Proszę czytać ze zrozumieniem. A piję dużo zdrowych soków może to one mnie tak odużają! 😉

  3. Cześć Kasiu, przeczytałam Twój wpis z ogromnym zainteresowaniem i oczywiście wiele rzeczy widzę podobnie, ale kilka też inaczej 🙂 Np. pkt 10 i 11 dla mnie po części jednak mogą okazać się faktem. Wszystko zależy od człowieka, jego charakteru i również percepcji społecznej. Znam wiele osób, które już się na tyle dobrze czują w Austrii, że nigdy nie wróciłyby do Polski, a co więcej wcale za nią nie tęsknią. Mają tam rodziców i część rodziny, ale to w Wiedniu czują się jak w domu, i zapewniają, że nigdy do Polski nie wrócą.
    Co do tolerancji – ja uważam, że wiedeńczycy są rzeczywiście bardzo tolerancyjni! A co więcej – państwo dba o to, żeby tą tolerancję szerzyć przez organizację różnych kampanii reklamowych i wydarzeń. Ja nie spotkałam się póki co z jawną wrogością wymierzoną w obcokrajowców, ale jednocześnie muszę przyznać, że nie mam aktualnych informacji, bo od wakacji 2016 mieszkam już poza Wiedniem. Być może przez ostatni rok wiele się zmieniło…
    Jeżeli chodzi o Polaków za granicą, to słyszałam mnóstwo historii – niepochlebnych, ale sama doświadczyłam tylko pozytywnych wrażeń. Wszyscy Polacy, z którymi mieliśmy do tej pory do czynienia, (między innymi drugie mieszkanie wynajmujemy od Polaków) okazali się być wspaniałymi, pomocnymi ludźmi z którymi się zaprzyjaźniliśmy. Ale nie wiem jak to wygląda od strony pracy, bo oboje z mężem jesteśmy zatrudnieni w austriackich firmach, więc pod tym względem nie mamy z Polakami do czynienia, a chyba właśnie ten obszar cieszy się najgorszą opinią.
    Moim osobistym zdaniem: jeśli wyjeżdżać za granicę, to tylko ze swoją rodziną: żoną/mężem i dziećmi. Wtedy możemy mówić o namiastce normalnego życia. Życie na odległość to najgorsza forma z możliwych i do niczego dobrego nie prowadzi. A praca 12 godzin dziennie przez 7 dni w tygodniu plus katastrofalne warunki mieszkaniowe, żeby tylko wybudować w Polsce dla rodziny dom, nazwałabym łagodnie zbędnym poświęceniem niszczącym więzi rodzinne i samego mężczyznę/kobietę pod względem psychicznym, społecznym, emocjonalnym. Bardzo współczuję takim rodzinom i życzę, by jak najszybciej poprawiły się ich warunki i by mimo wszystko byli szczęśliwi.
    Pozdrawiam! 🙂

    1. Droga Pani Alicjo, dziękuję za wypowiedź. Jestem zdania, ile ludzi tyle różnych opinii i odczuć na ten temat. Inaczej odbierają to osoby mieszkające w Wiedniu od kilkunastu lat oraz te, które są tutaj stosunkowo krótko. Tak jak Pani widzę również dużo pozytywów płynących z mieszkania w Wiedniu. Sama również pracuję w środowisku tubylców i w kontaktach zawodowych miałam mało kontaktu z rodakami, w prywatnym wręcz przeciwnie i są to sami wspaniali ludzie. Życzę wszystkiego dobrego Pani i osobom czytającym ten komentarz 🙂 PS. Bardzo fajny blog, będę odwiedzać 🙂

  4. Również mieszkam w wiedniu i co do większości punktów się zgadzam. Poza punktem 10. Fakt, że bardzo tęsknie za bliskimi. Ale kiedy jestem w Polsce wszystko wygląda tak samo a jest całkowicie obce. Kiedy wsiadam w auto i wracam do Wiednia to wracam do domu. Do PL jeżdżę „w odwiedziny”. Dalej czuje sie Polką na 100 %, ale tutaj jest mój dom. Sama nie wiem jak to opisać, ale to tutaj najlepiej się czuje. Każdy ma inne odczucia. Ciekawy blog, będę zaglądała częściej. pozdrawiam 🙂

    1. Cieszę się,że Pani się tak doskonale odnalazła w Wiedniu i znalazła swoje miejsce na ziemi 🙂 Dokładnie, najważniejsze jest to jak my się w danym miejscu czujemy. Wszystkiego dobrego 🙂

  5. Nie wiem, droga autorko, i drodzy komentatorzy, skąd u Was nadal przekonanie, że w szkołach austriackich jest niższy poziom, niż w szkołach polskich. System szkolnictwa jest zupełnie inny, dla cudzoziemców może początkowo nawet trudny do tzw. ogarnięcia. Ale jeżeli przyjrzycie się mu uważnie, zauważycie, ze jest dobry i dajacy wiele możliwości, takich, powiedzmy, „od pucybuta do milionera”. Już bardzo wiele lat minęło od czasu, jak skończyłam polską szkołę, i z perspektywy czasu mam zupełnie inne spojrzenie na temat szkolnictwa. To austriackie jest konkretne, to polskie – „szpikuje” nas wiedzą, która nic konkretnego nie daje, pozwala ewentualnie „zabłysnąć” w rozmowie, lub szybko rozwiązać krzyżówkę. A nie takich pracowników szuka austriacki rynek pracy, ale fachowców.
    Co do faktów i mitów – pani Kasiu, osiem lat, i to tylko w Wiedniu, to, moim zdaniem, trochę zbyt mało czasu, żeby pisać o tęsknocie, czy jest, czy mija……. I o tym, jak traktują nas „tubylcy”. Bo oni traktują nas tak, jak sobie na to zapracujemy. Są nas ciekawi, jeżeli i my jesteśmy ciekawi ich, wtedy nic nie stoi na drodze integracji, przyjaźni i normalnego, wspólnego życia. I w dużych miastach, i na „prowincji”. Ale, faktem jest, że i oni na początku opierają się na stereotypach, trzeba dać im się poznać, i wtedy jest tak, jak i w Polsce – albo jest chemia, albo jej nie ma…… Pozdrawiam.

    1. Droga Pani Doroto,ten wpis jest zbiorem nie tylko moich doświadczeń,czy też odczuć, ale przede wszystkim zawarłam tutaj informacje,które dostaję od osób przebywających tutaj dłużej bądz też krócej ode mnie. Dziękuję za trafne uwagi co do polskiego szkolnictwa.

  6. Myślę że nieudacznik wszędzie sobie słabo radzi czy to w pl. czy zagranicą. Jeśli komuś źle w kraju to zawsze można spróbować gdzieś indziej. A jeśli ktoś już jest gdzieś indziej i mu źle to niech nie biadoli i wraca do kraju budując swoją przyszłość np: za 1500 złotych netto zamiast 1500 EURO.

    1. Tak, to racja, jak ktoś jest typem „narzekacza” to nigdzie nie będzie mu pasowało. W dzisiejszych czasach można sobie wszędzie dać dobrze radę, ale trzeba chcieć i się postarać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *