Wdzięczność na emigracji

Wdzięczność na emigracji

Wdzięczność-  według wikipedi:  Uczucie będące odpowiedzią za doświadczone dobro. Za co jesteśmy wdzięczni na emigracji czy w ogóle jesteśmy wdzięczni za to czego doświadczyliśmy, bądź doświadczamy na obczyźnie? Ja, mam kilka takich punktów i chcę się z Wami tym podzielić, podzielić tym za co jestem wdzięczna krajowi w którym jeszcze mieszkam.

Jakiś czas temu rozmyślając o swoim powrocie do Polski, snując plany z tym związane, pomyślałam również o tym, jak bardzo jestem wdzięczna Austrii za wiele rzeczy, które mnie tutaj spotkały, za wszystkie szanse, które zostały mi dane i poczułam chęć podzielenia się tym. Nie rzadko umiemy wyrażać to, co nam przeszkadza, co nam się nie podoba, potrafimy wymieniać to, co negatywne a nie doceniamy tego co nam zostało dane. Uważamy, iż wszystko się nam należy i jeszcze do tego narzekamy. Dlatego ja, postanowiłam podzielić z Wami tym, za co jestem wdzięczna mieszkając w Wiedniu, gdyż jestem zdania, iż należy mówić głośno o tym za co jesteśmy wdzięczni.

 

Za co jestem wdzięczna na emigracji?

  1. Za to, że mogłam tutaj przyjechać i podjąć pracę,  Przede wszystkim jestem wdzięczna, za to, że mogłam tu przyjechać i zacząć swoją przygodę na emigracji! Pierwsze dwa lata w Wiedniu, był to czas, kiedy my Polacy nie mogliśmy bez specjalnego pozwolenia o pracę podjąć zatrudnienia. My jednak dostaliśmy pracę co prawda mało satysfakcjonującą, ale pozwalała nam ona się utrzymać i godnie żyć. Mając wtedy te 21 lat nie zarabiałabym zapewne tyle samo w Polsce co tutaj, mając takie doświadczenie i wiedzę jaką wtedy miałam. Dlatego jestem wdzięczna, że miałam taką szansę, aby tutaj przyjechać i móc pracować i żyć.

2. Życzliwość i otwartość Austriaków. Przez te wszystkie lata spędzone tutaj w 99% spotykałam na swojej drodze wyłącznie dobrych i życzliwych mi tubylców. Żaden z nich czy to w miejscu pracy, sklepie, urzędzie nie dał mi bezpośrednio odczuć, że jestem obca a przez to może w niektórych oczach może i gorsza. Nawet wykonując prace typu sprzątanie nie spotkałam się ze złym traktowaniem. I jest tak do tej pory, Austriacy to w większości mili i życzliwi ludzie, mam z wiadomych względów kontakt z nimi na co dzień i nikt nie dał i nie daje mi odczuć, że np. nie jestem jedną z nich (tutaj mam na myśli fakt, iż jestem Polką urodzoną w Polsce i choćby nie wiem co zawsze będę obcokrajowcem tutaj, choć ludźmi jesteśmy wszyscy na tej ziemi takimi samymi, jednak dzielą nas pewne różnice np. pochodzenie/miejsce urodzenia). 

3. Wszystkie miejsca pracy, w których pracowałam i pracuję do dzisiaj. Od samego początku w Wiedniu aż do teraz miałam zatrudnienie. Były to lepsze i gorsze zajęcia, ale zawsze miałam pracę, która pozwalała mi na godne życie i ani przez chwilę nie brakowało mi na przysłowiowy chleb. 

4. Możliwość rozwoju.  Ten punkt jest dla mnie chyba tym najważniejszym. Ci, którzy mieszkają w Austrii zapewne wiedzą, że mamy tutaj wiele możliwości jeśli chodzi o wszelakiego rodzaju dofinansowania na kursy, szkolenia. Ja, skorzystałam z tego i jestem niesamowicie wdzięczna, że miałam taką szansę, bo dzięki temu może nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem teraz. Skorzystałam z wielu możliwości jakie daje nam Austria między innymi uczęszczałam do pewnej płatnej szkoły, koszty za moją naukę poniosło w pewnej części państwo Austriackie, jedynym warunkiem, aby dostać to dofinansowanie było posiadanie zatrudnienia.  Następnie pracując w miejscu, które po jakimś czasie zaczęło mnie męczyć pod wieloma względami, wiedziałam już wtedy, że muszę coś zmienić w swoim życiu. Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw, zwolniłam się i zostałam bezrobotną, przed czym szczerze mówiąc się wzbraniałam, nie chciałam siedzieć w domu i tak też się nie stało. Przez cały okres mojego bezrobocia skorzystałam z wszystkich przywilejów, jakie tylko były możliwe, uczęszczałam na kursy, praktyki i do tego jeszcze mi płacono! Wykorzystałam ten czas według mnie jak najlepiej, mogłam się uczyć i nie musiałam się martwić o pieniądze, gdyż dostawałam  je co miesiąc z urzędu pracy. Powiem Wam, że był to niesamowity luksus, naprawdę inaczej tego nie mogę nazwać,  między innymi dzięki temu doświadczeniu jestem teraz tutaj gdzie jestem. Czuję niesamowitą wdzięczność, za to, że miałam taką możliwość, bo tutaj w Austrii można jednocześnie się doszkalać/ uczyć jednocześnie nie martwiąc się o to czy mam za co zapłacić np. za mieszkanie. Dziękuję, dziękuje, dziękuję, będę wdzięczna do końca życia za to, że mogłam skorzystać z tych dobrodziejstw! 

5. Za wszystkich ludzi, których tutaj poznałam. Dzisiaj mogę na palcach jednej ręki policzyć osoby, które tutaj na emigracji są bliskie mojemu sercu i z którymi chcę jak najbardziej utrzymywać kontakt po powrocie do Polski. Polaków to poznałam tu chyba dziesiątki z jednymi się bardziej dogadywałam z innymi mniej, ale tylko garstka z nich jest ciągle w moim życiu obecna i za to im dziękuję! Ale nie tylko rodacy, poznałam wielu wartościowych ludzi z innych krajów, od których wiele się nauczyłam. Kto wie może będąc w Polsce nigdy bym tych ludzi nie poznała? Tego nie wie nikt, ja nad tym nie rozmyślam co by było gdyby tylko cieszę się, że spotkałam ich na swojej drodze właśnie tutaj w Wiedniu. 

6. Poznanie odmiennego świata. Przyjeżdżając z małej miejscowości do dużego miasta zwłaszcza w innym kraju dużo rzeczy może wydawać się co najmniej dziwne i obce. Ze mną tak było po przeprowadzce do Wiednia byłam młodsza i nieco nieobyta 🙂 Pewne sytuacje czy zachowania ludzi inne od tych, które znałam, wywoływały zdziwienie. Choć po czasie otworzyłam się, widząc ludzi pochodzących z innych krajów/ kultur, żyjących inaczej, zobaczyłam, że można żyć i funkcjonować w społeczeństwie inaczej a wszystko co na początku było dziwnie przestało być takie. Poznanie „innego życia” pomogło mi uwolnić się od pewnego szablonowego myślenia. Przypuszczam, że nawet mieszkając w Polsce w miejscu z którego pochodzę też po czasie doszłabym do podobnych wniosków, może troszkę wolniej ale jednak. Tak czy siak, za to też jestem wdzięczna na emigracji, za poznanie innych, odmiennych kultur, tradycji, za to że zobaczyłam, iż można żyć inaczej.  Wiadomym jednak jest, iż osoby które przeprowadziły się np. z Warszawy do Wiednia czy do Londynu mogą odczuwać to inaczej niż osoby z małego miasteczka takie jak ja 🙂

7. Za mieszkanie w tak pięknym mieście. Kto jeszcze nie był w Wiedniu musi koniecznie zapisać to miejsce na swoją listę celów podróżniczych. Wiedeń jest pięknym miastem, cieszącym się rosnącym z roku na rok przypływem turystów. Najczęściej kiedy biegam podziwiam piękno tego miasta, malownicze kamienice, dużo zieleni, zadbane parki i ulice, wąskie uliczki niczym te we Włoszech. Oj będzie mi tego brakowało po powrocie do Polski. 

8. Bycie tutaj pozwoliło mi docenić Polskę i Polaków. Obserwując zachowania ludzi innych narodowości, podróżując między innymi też po Austrii z biegiem czasu zaczęłam coraz bardziej doceniać nas Polaków i nasz kraj. Początkowo będąc na emigracji chwaliłam Austrię za to jak tutaj jest cudownie, jak piękny jest ten kraj a Polska była dla mnie mniej atrakcyjna pod każdym względem, przecież w Polsce jest ogrom pięknych miast i miejsc wartych zobaczenia!  Patrząc wstecz widzę, że się myliłam, tak cudze chwalcie swego nie znacie i tak było ze mną. Kiedyś wszystko w Polsce było dla mnie gorsze od „tego” tutaj i teraz wstyd mi za to, że tak myślałam. Bo wiecie co, dopiero planując powrót zaczęłam dostrzegać potencjał jaki ma Polska, jak wiele ma nam do zaoferowania, trzeba tylko umieć dostrzec te szanse i  je wykorzystać. Wiem, że pojawią się głosy, że w Polsce to polityka taka a nie inna, że nie ma pracy itp. Po części może tak i jest, ale to jest nasz kraj, nasza Ojczyzna musimy i o nią zawalczyć, tutaj się urodziliśmy i tego nie zmienimy. Ja, jestem dumna ze swego pochodzenia i nigdy tego nie ukrywałam zawsze mówiłam głośno skąd pochodzę a im dłużej mieszkam za granicą tym bardziej dostrzegam to jacy my Polacy jesteśmy. Umiemy walczyć o swoje, jesteśmy pracowici, pomysłowi, mamy siłę przebicia, nie damy sobie w kaszę dmuchać (to może być wadą i zaletą jednocześnie), wbrew wszystkiemu potrafimy śmiać się sami z siebie, jesteśmy rodzinni, gościnni, otwarci, odważni,  radzimy sobie nawet w najgorszych warunkach. Teraz  dostrzegam  to wszystko jeszcze bardziej, gdyż mam porównanie. Przebywając w Wiedniu obudziło się we mnie poczucie patryjotyzmu.

 

 

Tak na koniec dodam, iż mam takie przemyślenie dotyczące wdzięczności. Mianowicie, warto praktykować ją na co dzień, mamy tak wiele, a nie doceniamy często tego co posiadamy zarówno w strefie materialnej jak i mentalnej. Bądźmy wdzięczni, bo nie ważne czy na emigracji czy nie, nic nie jest w życiu dane nam na zawsze i nie wszystko co mamy, tak po prostu się nam należy.                                                                    

 

Podsumowując jestem wdzięczna za wiele rzeczy które mnie tutaj spotkały, za te dobre i te mniej pozytywne, ale każde z tych doświadczeń tak naprawdę coś mi dało, czegoś mnie nauczyło. Moją przygodę z emigracją będę zawsze dobrze wspominać i na pewno nie będę żałować, że wyjechałam, choć dzisiaj jest dla mnie już ten czas, kiedy wiem, że pora wracać do siebie i tam budować swoją przyszłość. 

 

A jak jest z Wami? Również jesteście za coś wdzięczni na emigracji? Ja jestem zdania, że to nie jest takie oczywiste, iż dany kraj nas przyjmuje z otwartymi rękoma, dlatego warto być wdzięcznym, bo chyba wielu z nas ma za co. Podzielcie się swoimi doświadczeniami 🙂

 

Może zainteresują Was podobne  wpisy:

Powrót z emigracji do Polski

Mity na temat życia za granicą

Wracać czy  nie wracać? Rozterki emigranta 

 

Dziękuję Wszystkim za poświęcony czas

Pozdrawiam

Kasia

 

 

 

 

Related Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *