Dlaczego nie budujemy domu.

dlaczego nie budujemy domuKiedy jeszcze z dwa lata temu pomyślałam o budowie domu w naszej rodzinnej miejscowości byłam pełna euforii. W mojej głowie widziałam już obraz  siebie pijącej kawę na tarasie , jednak plany się zmieniły. Dzisiaj napiszę o tym, dlaczego na chwilę obecną nie budujemy naszego wymarzonego domu.

Co było zachodu o ten nasz dom. Gdyby wszystko poszło od początku po naszej myśli, to pewnie już dzisiaj byśmy w nim mieszkali. Plan był taki, że wracamy z Wiednia już do swojego domu.  Rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej. A dlaczego?

Dlaczego nie budujemy domu?

To stwierdzenie nie jest do końca prawdą. Nie budujemy domu w tym momencie oraz nie w miejscu, w którym mieliśmy go od początku budować. A jak do tego doszło i skąd taka decyzja? Już wyjaśniam.

Od samego początku mieliśmy „pod górkę” począwszy od architektów, którzy wszystko robili nie tak, obiecywali cuda a tak naprawdę nie robili nic. Kiedy w końcu trafiliśmy na odpowiednią osobę, zaczęły się problemy z działką a to źle przepisana służebność, błędy w akcie notarialnym i tak ciągle coś nie szło jak trzeba. Zbieranie podpisów od sąsiadów z czego dwójka za granicą, zmiany w urzędzie miasta, bo też wyszły problemy z zagospodarowaniem działki i mam wrażenie, że tak bez końca. Tych problemów było więcej ale nie będę wszystkiego opisywać, w każdym razie ile się człowiek najeździł to szkoda mówić a raczej pisać.

My ciągle jeszcze napaleni kupiliśmy już pierwszy materiał a dokumenty dalej nie gotowe.

Moment kryzysowy nadszedł kiedy nasza Pani Architekt zadzwoniła i nas poinformowała, że w Starostwie też im coś nie pasuje z aktem notarialnym działki, mimo , że akt wcześniej został już poprawiony.  To wiązało się znowu z podpisami sąsiadów, z których połowa była na dany moment niedostępna i innymi formalnościami. Dosłownie w tym momencie zaczęłam płakać, zadzwoniłam do Męża ze łzami w oczach z informacją, że mam tego dosyć. Inni ludzie, którzy zaczęli załatwiać papiery mają już wszystko a u nas ciągle coś nie tak. Od tego momentu zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać.

Pomyślałam czy to nie jest może jakiś znak, że ciągle przez około ponad 2 lata dalej nie mamy nawet pozwolenia? Może sobie to wmawiałam, bo chciałam tak to widzieć? Porozmawiałam z Mężem i oboje doszliśmy do wniosku, że my tak naprawdę nie chcemy mieszkać w tej naszej rodzinnej miejscowości, jakoś już tam hmm nie wiem nie pasujemy a poza tym , gdybyśmy kiedykolwiek chcieli sprzedać nasz dom (w życiu nigdy nic nie wiadomo), to ciężko będzie nam zbyć nieruchomość na wsi, taka jest niestety prawda.

Zaczęliśmy też myśleć o naszej przyszłości, o przyszłości naszego jeszcze nienarodzonego dziecka i tak na zimno stwierdziliśmy, że większe perspektywy zawodowe i edukacyjne są jednak w dużych miastach lub w ich pobliżu. Tzn. w dużym mieście nie chcemy mieszkać ale chcemy mieć szybki i łatwy do niego dojazd. Tak jeszcze kilka tygodni zwlekaliśmy z decyzją ostateczną , aż w końcu poinformowaliśmy naszą Architekt, żeby wstrzymała się od wszelkich załatwień. Poprosiliśmy o projekt i tak klamka zapadła.

Co dalej, budujemy ten dom czy nie?

TAK! Oboje nadal chcemy mieć i budować dom. Jednak zostawiamy to na przyszłość. Tzn. powoli bez stresu rozglądamy się za działką w okolicach jednego dużego miasta a jednocześnie chcemy mieć blisko do rodziny, więc mniej więcej mamy już miejsce wybrane. Ale podchodzimy teraz do tematu na spokojnie, kupimy działkę jak znajdzie się ta prawie idealna.

Dużym minusem naszej decyzji są „straty” finansowe… Niestety pieniądze wydane na projekt, dokumenty itd. już się nam nie zwrócą, koszty zakupu działki jakie poniesiemy będą o wiele wyższe niż wartość działki, którą aktualnie mamy.  Czas też zagrał na naszą niekorzyść. Wszystko trwało długo, teraz będzie trwało równie długo lub dłużej ale nie ma odwrotu.

Ponad to, z biegiem czasu zmieniliśmy też podejście  już do samego domu i jego funkcjonalności a raczej „energooszczędności”. W miejscu, w którym mieliśmy go budować, nie ma dostępu np. do gazu, nie ma możliwości zrobienia ogrzewania np. z wnętrza ziemi. Oboje po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw wolimy dom bliski domu pasywnemu z nowoczesnymi rozwiązaniami jeśli chodzi o ogrzewanie oraz dbanie o naszą Ziemię. Sam projekt układ pomieszczeń zostawiamy, jednak poczynimy pewne zmiany co do ogrzewania itp. ale to jak na razie odległy temat.

W każdym razie, staram się to widzieć pozytywnie, nie zamartwiam się, że może powinniśmy zostawić to tak jak jest „nie wymyślać” i budować dom, tam, gdzie mieliśmy go od początku budować. Uważam, że lepiej późno niż wcale, nie chcę potem całe życie żałować, że jednak nie podjęliśmy, tej jakby nie było ryzykownej i dla niektórych zapewne szalonej decyzji.

Staraliśmy się to wszystko przemyśleć na chłodno, bez emocji i jeszcze bardziej utwierdziliśmy się w tym, że dobrze robimy. Czy tak naprawdę będzie,tego nie wiem. Dzisiaj jesteśmy bardzo pewni swojej decyzji.

Plany,planami a życie pisze swój scenariusz. Naprawdę kiedyś nie pomyślałabym, że to będzie tak wyglądać. Mieliśmy z naszym dzieckiem mieszkać już swoim domu a teraz przeprowadzamy się do mieszkania , z tym, że większego.

Czasem myślę, że miało tak być, że mieliśmy wrócić i pomieszkać w Polsce jakiś czas, by dostrzec pewne rzeczy i dojść do pewnych wniosków.

Wtedy kiedy, decydowaliśmy się na budowę domu, nie rozpatrywaliśmy tego pod względem naszej przyszłości zawodowej, przyszłości dziecka, była działka więc dawaj, załatwiamy, budujemy dom tutaj, bo po co szukać. Dzisiaj widzę to zupełnie inaczej.

I w sumie to tyle. Jeśli macie jakieś przemyślenia w tym temacie, to podzielcie się 🙂 Wiem, że może nasza decyzja, nasze podejście, może się spotkać z niezrozumieniem u niektórych osób, ale jestem już przyzwyczajona 🙂

Pozdrawiam i miłego dnia, wieczora, nocy 🙂

Kasia W.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *